... niekoniecznie od lat 18-stu
Nie tylko dzieci lubią patrzeć na obrazki. Dorośli także chętniej sięgają po teksty urozmaicone ciekawymi ilustracjami. Pierwszy z brzegu dziennik zawiera satyry Jana Kozy, Marka Raczkowskiego, czy Andrzeja Mleczki. Na łamach magazynów, coraz częściej możemy podziwiać prace uznanych polskich ilustratorów. Opakowanie wódki Absolut ozdobili polscy artyści uliczni, kryjący się pod pseudonimami Chazame, Sepe, Aqualoopa oraz Tyber. Ilustracje umieszcza się na odzieży, znaczkach, pocztówkach,
reklamach, plakatach… Prace te stanowią z jednej strony ozdobę, z drugiej silny
symbol, na który w pierwszej chwili zwraca uwagę odbiorca.

Nie tylko dzieci lubią patrzeć na obrazki. Dorośli także chętniej sięgają po teksty urozmaicone ciekawymi ilustracjami. Pierwszy z brzegu dziennik zawiera satyry Jana Kozy, Marka Raczkowskiego, czy Andrzeja Mleczki. Na łamach magazynów, coraz częściej możemy podziwiać prace uznanych polskich ilustratorów. Opakowanie wódki Absolut ozdobili polscy artyści uliczni, kryjący się pod pseudonimami Chazame, Sepe, Aqualoopa oraz Tyber.
Ilustrowana współcześnie beletrystyka dla młodzieży i dorosłych, stanowi zaledwie margines, choć jeszcze do połowy ub. stulecia była to praktyka dość częsta.
Dlaczego więc tak rzadko ilustruje się książki? Zwłaszcza fabularne. Ilustrowana współcześnie beletrystyka dla młodzieży i
dorosłych, stanowi zaledwie margines, choć jeszcze do połowy ub.
stulecia była to praktyka dość częsta. Wzbogacone o obraz zdarzają się
luksusowe wydania najbardziej znanych pisarzy, wznowienia ważnych pozycji, w
których ilustracje są przedrukowane ze starszych wydań lub te, które
ryciną/rysunkiem opatrzył sam autor i stanowią integralną część dzieła.
![]() |
(po lewej) Dziecko Rosmery, Ira Levin. Ilustracje: Barbara
Ziembicka-Sołtysik
(po prawej) Folwark zwierzęcy, George Orwell, Ilustracje:
Jan Lebenstein |
![]() |
Satyry, Ignacy Krasicki. Ilustrator: Jan Marcin Szancer |
![]() |
Pierścień i róża, William Makepeace Thacker. Ilustrator: nie znalazłam |
![]() |
Winnetou, Karol May. Ilustrator: Heinz Osthoff |
W Polsce, wydawnictwami które na stałe wprowadziły
ilustracje do wydawanej przez siebie beletrystyki są m.in. Fabryka Słów i
Wydawnictwo Uroboros. Jednak najlepiej znanym w naszym kraju przykładem
ilustracji prozy fabularnej, jak na ironię nie jest książka, a gazeta. Miesięcznik
Detektyw z pracami Jacka Rupińskiego
i mniej znane Śledztwo oraz Nowa
Fantastyka.
(po lewej) KAL 007 nie
odpowiada..., Leszek Malec. Ilustracje: Jacek Rupiński
(po prawej) Wojna w
blasku dnia, Peter V. Brett, Ilustracje: Dominik Broniek
Gdy kilka tygodni temu wpadłam na pomysł dzisiejszego
tematu, zastanawiałam się co jest powodem zaniku ilustracji książkowej.
Najpierw byłam przekonana, że sami czytelnicy nie są tym zainteresowani. Nie
chciałam jednak kierować się uprzedzeniami, dlatego postanowiłam przeprowadzić
krótką ankietę.
Czy uważasz, że
beletrystyka mogłaby być powszechniej ilustrowana?
Tak
Nie
Dlaczego?
Odpowiedziało mi przeszło 40 osób w wieku pomiędzy
14 a 40
rokiem życia.

Pomimo, iż ankieta została przeprowadzona na małej grupie,
wyniki bardzo mnie zaskoczyły.
Niektóre z podanych uzasadnień:
- Tak, ponieważ czytelnicy mogliby w lepszy sposób zobrazować postacie oraz miejsca, o których czytają. Innym plusem ilustracji jest rozwijanie wyobraźni u czytelników, którym ciężko jest zwizualizować przedstawione w książce rzeczy.
- Dlaczego nie ilustrować książek dla młodzieży i dorosłych? O ileż piękniejszą jest ilustrowana wersja np. którejś z powieści Verne'a od tej zapisanej "od deski do deski"? Można na chwilę oderwać się od czytania i docenić pracę artysty plastyka, który uchwycił jakiś "kadr" z minionego rozdziału.
- Tak – żeby wprowadzić czytelnika w klimat, ale nie ilustracją dosłowną i szczegółową, żeby nie zastępować wyobraźni, bardziej w zarysie lub symbolicznie
- Tak – wtedy łatwiej przekazać treść i łatwiej zapamiętać co jest w książce.
Negatywnie nastawieni do pomysłu argumentowali swój wybór tym, że książka powinna bazować na wyobraźni.
Niezdecydowanych martwiła kwestia ceny oraz negatywny wpływ
ilustracji na wyobraźnię.
Wymienione wyżej obawy podzielała również spora grupa
ankietowanych, która odpowiedziała na pytanie twierdząco.
Większe koszta to rzeczywiście uzasadniona obawa. Zwłaszcza
dla tych, którzy podobnie jak ja często kupują książki. W stosunku do siły
nabywczej złotówki, koszt książek w Polsce trzyma się górnego pułapu na tle
Europy. W Wielkiej Brytanii, zakup przeciętnie wydanej, średniej grubości
pozycji, oscyluje średnio wokół 8-20 funtów – w Polsce 30-40zł. Choć w
przeliczniku wychodzi podobna kwota, to przy założeniu, że złotówka ma się do
funta jak 1:1 i tak płacimy trzy razy więcej niż nasi sąsiedzi.
Ilustracje mogłyby podnieść ceny książek, choć trzeba
zauważyć, że wspomniana wcześniej Fabryka Słów, Wydawnictwo Uroboros czy choćby
Wydawnictwo Morpho dla którego zilustrowałam dwie pozycje, swoje książki
utrzymują w przeciętnej jak na polskie warunki cenie 25-40zł. Ilustrowane w
kolorze wydanie Hobbita z 2012
wydawnictwa Amber, z pracami Alana Lee, także mieściło się w tym przedziale.
![]() |
Hobbit, J.R.R. Tolkien. Ilustrator: Alan Lee |
Odnośnie drugiego zarzutu – ograniczenia pracy wyobraźni –
ankietowani wypowiadali się następująco:
- Mnie te ilustracje drażnią. Nie mam zamiaru rozstrzygać jakości kreski artysty, spora część rysunków nie jest zła, ale sprawiają one, że książka nabiera trochę młodzieżowej, komiksowej maniery. Uwielbiam tę manierę, co nie znaczy, że wszędzie pasuje. (...) Sama sobie mogę wyobrazić, jak jeden szlachcic szlachtuje drugiego szlachcica, nie potrzebuję do tego szkicu. W takich wypadkach chętniej widziałabym rysunek czy zdjęcie konkretnego rodzaju zbroi, pałasza, wozu itp. – o ilustracjach do książek Jacka Komudy.
- Ilustracje nie mogą być zbyt szczegółowe. Nie mogą zastępować wyobraźni czytającego. Dajmy na to, mamy opis króla siedzącego na złotym tronie w komnacie, to ilustracja nie może pokazywać tego ze wszystkimi szczegółami, bo to jest bez sensu. Czytelnik nie ma możliwości samemu sobie tego wyobrazić. Ilustracja powinna pokazywać pewien zarys czegoś, oddając ogólny klimat.
Ilustracja idzie swoją własną ścieżką, może pewne rzeczy uzupełniać, rozwijać te wątki, które są zaledwie sygnalizowane w literaturze.
O ilustracjach z wyżej wymienionych wydawnictw trudno
powiedzieć, aby stanowiły uzupełnienie tekstu, przynajmniej w większości. Przedstawiają
dokładnie to, co opisał autor. Bazują na dosłowności.
Niektórzy myślą, że
ilustracja powinna skromnie się mieścić w przedstawieniu tego, co jest
napisane. Ja mam inny punkt widzenia, ilustracja towarzyszy, idzie swoją własną
ścieżką, może pewne rzeczy uzupełniać, rozwijać te wątki, które są zaledwie
sygnalizowane w literaturze. Jak coś w literaturze jest pięknie opisane, to
moim zdaniem nie ma sensu tego powtarzać. Uroda tkwi w słowie, po co robić
masło maślane?
Wydawnictwo Mundin przed rokiem podjęło się próby wydania
ilustrowanej serii kryminałów Charlesa Willeforda. Obecnie na koncie firmy
figurują już dwie pozycje: Miami Blues
ilustrowana przez Aleksandrę Niepsuj oraz Nadzieja dla umarłych z pracami
Mikołaja Moskala. Jednak cena obu tytułów w dniu wydania sięgała 50zł. Z jednej
strony to dużo, z drugiej cena jest adekwatna do wydania. Miami Blues, które sama posiadam, zostało starannie i pięknie
przygotowane – posiada twardą oprawę, biały matowy papier i serię kolorowych
ilustracji, które są dokładnym przeciwieństwem wyżej wymienionych rysunków.
Prace na pierwszy rzut oka wydają się być wyłącznie
geometryczną abstrakcją, „sztuką dla sztuki”, ale już w czasie lektury,
czytelnik zaczyna dostrzegać ich sens i cieszy go rozwikłanie zagadki. Na
początku byłam nieco sceptycznie nastawiona do tego stylu, tym bardziej że sama
tworzę w skrajnie innym, jednak nie zawiodłam się. Dzięki wywiadowi dla Book znami, Aleksandra Niepsuj jeszcze bardziej zyskała moją przychylność.
Już samo słowo
"ilustracja" podpowiada, że nie jest to samodzielny rysunek, ale
obraz towarzyszący określonej treści. Wierzę, że odpowiednio zaprojektowana
ilustracja uzupełnia lekturę, wzmacnia przeżycia, utrwala treść, potęguje rytm.
Umiejętnie dozowana nie jest tak dosłowna jak filmowa adaptacja, która na
zawsze odciska piętno – ogranicza wolność wyobraźni.
![]() |
Miami Blues, Charles Willeford. Ilustrator: Ola Niepsuj |
![]() |
Nadzieja dla umarłych, Charles Willeford. Ilustrator: Mikołaj Moskal |
Patrząc na koszt związany z lepszą oprawą oraz zatrudnieniem
dobrych miejscowych projektantów, 50zł za beletrystykę od Mundin nie wydaje się
tak wysoki. Jednak, jak już pisałam wcześniej, jeśli ktoś kupuje książki
regularnie, to różnica 20zł na jednej pozycji, może znacząco nadszarpnąć
budżet.
W końcu herbata pita z glinianego kubka smakuje tak samo jak
z porcelanowej filiżanki. Z drugiej strony, poradniki zdrowotne przekonują, że je się także oczami.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
P.S
Możecie o tym przeczytać także tu: Ilustracja dla dorosłych, Maria Nowakowska
P.S
Możecie o tym przeczytać także tu: Ilustracja dla dorosłych, Maria Nowakowska