czwartek, 17 marca 2016

Wzornicze perełki — czyli wybrane gadżety finansowania społecznościowego

                                 

O finansowaniu społecznościowym, dokładnie crowdfundingu, usłyszałam ładnych parę lat temu, słuchając audycji radiowej Trójki. Jego początki sięgają lat 90. XX wieku i tym różni się od zbiórki publicznej, że wspierający akcję, otrzymują ustaloną wcześniej formę wynagrodzenia (np. gotowy produkt). W przypadku tej pierwszej, wpłacający są darczyńcami, czyli nie otrzymują nic w zamian. Pierwotnie akcje crowdfundingowe służył głównie młodym artystom, zwłaszcza muzykom. Rozpowszechnienie się Internetu bardzo korzystnie wpłynęło na rozwój idei. Zainteresowali się nią m.in. podróżnicy, czy młodzi wynalazcy, jednak naprawdę głośno zaczęło robić się około 3-4 lat temu, wraz z gigantycznym wzrostem zainteresowania w środowisku projektantów gier i designerów. W pewnym momencie wyglądało na to, że mamy do czynienia z rosnącą bańką. Mniejsze lub większe projekty nie miały problemów ze zdobyciem minimalnej, ustalonej kwoty, ale okazało się że wielu twórców przeszacowało swoje możliwości. Bańka na szczęście nie pękła, ale kontrowersje związane ze sfinansowanymi, ale nigdy nie powstałymi projektami, nauczyły społeczeństwo ostrożności. 


Finansowanie społecznościowe to genialna, w mojej opinii, idea pozwalająca na rozwój start-upów, która niestety w wielu krajach nie została jeszcze uregulowana prawnie. 



Pierwszą próbę podjął prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Barack Obama, podpisując 5 kwietnia 2012 roku ustawę o nazwie "JOBS Act" i wchodzącą w jej skład Crowdfunding Act — jak możemy przeczytać na Wikipedia. W Polsce, 27 sierpnia 2013 Rada Ministrów zaakceptowała projekt ustawy o zbiórkach publicznych, który przewiduje, iż nie będą wymagały one zezwolenia, a jedynie zgłoszenia na specjalnym portalu internetowym. Pierwszego kwietnia 2014 roku Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o prowadzeniu zbiórek publicznych. 

Poniżej przykłady czterech świetnych gadżetów, które prawdopodobnie nigdy by nie powstały, gdyby nie finansowanie społecznościowe. A przynajmniej miałyby pod górkę.


                                      

Firma Ar Wear wystartowała ze swoim pomysłem w 2013 roku na platformie Indie Go Go prosząc o wsparcie, które pozwoli na dalsze badania, nad linią ubrań dla kobiet, która miałaby stanowić zabezpieczenie na wypadek gwałtu. Na potrzeby kampanii przygotowano bardzo wczesny prototyp, uszyty z materiału, którego nie da się przeciąć nożem/nożyczkami i zapina się oraz odpina w sposób znany tylko użytkownikowi. 

Cel 50 000$ udało się osiągnąć, a nawet przebić. Postępy w pracy można było na bieżąco śledzić na fanpage'u firmy. We wrześniu 2015 roku, Ar Wear opublikowało krótkie podsumowanie swoich dotychczasowych starań. Podczas kolejnych faz projektowych, firma spotykała się z wieloma wyzwaniami, aby stworzyć produkt atrakcyjny wizualnie, dobry jakościowo i odpowiadający różnym typom kobiecych sylwetek, a także... mężczyznom — o co zostali poproszeni przez swoich fundatorów. 

Bielizna nie jest jeszcze gotowa, by wdrożyć ją do masowej produkcji, ale Ar Wear zapewnia, że lwia część pracy za nimi. Powoli będą szykować się do szukania kolejnych źródeł finansowania, by produkt był wreszcie dostępny dla szerokiej grupy odbiorców.


                                    

Spektakularny sukces pierwszego na świecie długopisu 3D! 2,344,134$ zebranego funduszu przy prośbie o zaledwie 30 tys. dolarów. To świetny gadżet, pozwalający na tworzenie przestrzennych obiektów z kolorowych komponentów plastiku. Doczekał się wielu zwolenników o czym może świadczyć choćby fakt, że gdy w 2015 roku poprosili o kolejne wsparcie finansowe dla wersji 3Droodler 2.0 zebrali 1,552,256. Trochę dziwi mnie, że przy wcześniejszym zastrzyku gotówki, ponownie wystąpili z akcją na Kickstarterze, ale zasadność musicie już sami ocenić. 

W Internecie pełno przykładów wykorzystania długopisu 3Droodler. Biżuteria, gadżety, rzeźby, akcesoria i wiele innych.


                                     

Lampa Lumir C to zupełnie innowacyjny projekt lampy ledowej, która zasilana jest nie bateriami, nie prądem z kabla i gniazdka, a świeczką! Małym kapselkiem. Nie ma co się dużo rozwodzić nad tą kampanią. Lampy zaprojektowane są naprawdę pięknie, a przy tym ekologicznie. Idealny przykład nowoczesnego wzornictwa, tak w myśli, jak w strukturze. Niestety mam problem z ceną. Dla przeciętnie zarabiającego młodego polskiego grafika, 60$ za taki produkt to dużo. Ale obiektywnie rzecz biorąc: Kupiłabym. W ofercie są dwa modele: lampa kierunkowa oraz klimatyczna lampka nocna.


                                        

Kolejny ekologiczny gadżet, którym powinni zainteresować się majsterkowicze dbający o środowisko. Do końca akcji został jeszcze miesiąc, a projekt już został sfinansowany 247,078 przy prośbie €8,500. Urządzenie nazywa się Plastic Bottle Cutter, czyli po prostu nuż do cięcia plastikowych butelek i do tego służy. Ten gadżet w szybki i prosty sposób zamieni plastikową butelkę w długą plastikową linkę, którą łatwo zutylizować oszczędzając sporo miejsca, bądź wykorzystać w przeróżny sposób. Na filmiku promocyjnym twórcy prezentują potencjalne zastosowania i do mnie to przemawia. Za jedyne 15€ może być Twój! Rzecz godna uwagi, a nawet zakupu.  

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP