poniedziałek, 28 września 2015

Kartka z kalendarza: Krwawy Księżyc 2015


A było to tak:
Od godziny 2:30 do godziny 5:00 rano z mojego okna wychodzącego na zachód z lekkim południowym kątem, jak na dłoni widać było niemal cały przebieg zaćmienia. Budzik dzwonił co około godzinę, czasem co piętnaście minut, bym mogła przyglądać się zachodzącym zmianom. Około godziny 4:40, większa część księżyca przybrała brunatną barwę. Byłam zawiedziona, gdyż spodziewałam się, że zobaczę wielką zaczerwienioną tarczę, którą zapamiętałam z poprzedniego Krwawego Księżyca, gdy byłam dzieckiem. Tymczasem wielkość księżyca nie odbiegła od normy, choć od 2:00 do 3:00 świecił tak jasno, że nie potrzeba było ulicznych latarni.

Rano dowiedziałam się, że widok był zdumiewając w okolicach nieszczęsnej 5:00 rano. Pod warunkiem, że widoku nie zasłaniały ci obrośnięte liśćmi drzewa i budynki.

Do następnego razu. Pewnie z własnymi dziećmi.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP