środa, 3 czerwca 2015

Nowy Wspaniały Świat, w którym żyją zombie


Pierwszymi filmami o zombie, George Romero dawał alegoryczny prztyczek w nos amerykańskiemu konsumpcjonizmowi. Szwendające się w okolicach galerii handlowej żywe trupy, niewiele różnią się od bezmyślnie przemierzających sklepowe aleje ludzi, którzy podobnie jak zombie, nigdy nie mają dość konsumowania. Dóbr materialnych i usług. I mnie zaraza dopadła, (choć na innej płaszczyźnie), ale na szczęście w porę odcięłam sobie rękę. W przenośni oczywiście.


A było to tak:
Pobudka, szybkie śniadanko i dwie godziny w samochodzie, by wraz z rodziną odwiedzić Wrocław, a dokładniej „zaliczyć” wycieczkę do ZOO, Targi Książki Dobre Strony i zakupy w jednym z centrów handlowych. Dzięki Bogu, że postanowiliśmy wyruszyć z samego rana. Zaraz po bardzo udanej wycieczce po afrykarium, okazało się że przed wejściem, stoi kolejka na dwie godziny czekania. Pozostałe atrakcje ogrodu zoologicznego obeszliśmy na prędze i z zegarkiem w ręku. Gonił nas czas. Na szczęście Hala Stulecia, gdzie organizowano Targi Książki, mieściła sie zaraz naprzeciw, tak więc nie musieliśmy „tłuc się” przez nie najlepiej zorganizowany komunikacyjnie Wrocław, by dotrzeć z punktu A do B.

Dobre Strony okazały się dużo mniejsze, niż targi poznańskie. Pół godzinki na oblecenie wszystkich stoisk, posłuchanie tresera zwierząt i w zasadzie nie było już nic do roboty. Ale hej! Na zewnątrz jest targ staroci. Chodźmy na chwilę zobaczyć – zaproponował mój najmłodszy brat. Pstrykając zdjęcia wszystkiemu, co było ciekawe, nagle usłyszałam głos jednego z wystawców: Hej, a o pozwolenie na robienie zdjęć się ktoś zapytał? No cóż… faktycznie nie pomyślałam, że ktoś może poczuć się urażony, faktem fotografowania starych monet, mebli i obrazów. Popatrzyłam na mężczyznę, mruknęłam przeprosiny i chciałam odejść, gdy nagle znów: O takie rzeczy trzeba się pytać. Rozumie pani o co mi chodzi? O kulturę. Proszę, można zrobić zdjęcia. Ale już mi się odechciało. Dobre maniery najpewniej wymagają ode mnie postawienia pytania, ale prawo już nie. Przedmioty, czy to w sklepach czy to na targach, nie są objęte ochroną wizerunku czy tajemnicą handlową. Mimo wszystko było mi głupio.

Ostatni punkt programu: Nowy Wspaniały Świat! Gdzie może być jak nie tutaj? Słoneczne niedzielne popołudnie, ogromny betonowy parking i tysiące aut to zaledwie przedsionek.
Dalej - nowoczesne wystylizowane wnętrze, ogromna przestrzeń, wysokie zagęszczenie ludzi i pośpiech, jakby płynęło się ze strumieniem wartkiej rzeki. A tak, zapomniałam jeszcze o szczerzących się do mnie z każdego butiku i stoiska, twarzach młodych kobiet i mężczyzn, na których wyryto uśmiech. Zupełnie jakbym przeniosła się do kawiarni Papa Song z filmu Atlas Chmur, co słusznie zauważyła moja przyjaciółka.
Stojąc w kolejce po stolik do Pizza Hut, słuchając bełkotu ludzi za moimi plecami, puszczanych bez końca reklam z radiowęzła i patrząc na hasła reklamowe wiszące, bądź wyświetlane niemal na każdej ścianie, ogarnął mnie mały atak agorafobii. Minęła mi tępa fascynacja wjazdem i pospiesznym odhaczaniem punktów na liście. Zdałam sobie sprawę, że mój umysł przechodzi na inny poziom świadomości, jakby chciał za chwilę połączyć się ze zbiorowym umysłem tłumu. Miałam ochotę wybiec jak najszybciej na dwór, żeby nie zwariować. Powstrzymałam się jednak i zamiast tego powiedziałam do partnera: Czuję się jak postać w książce Huxley’a.

Żyjemy w Nowym Wspaniałym Świecie. Nikt nas jeszcze nie hoduje w probówkach i nie warunkuje taśmowa tego, kim będziemy – Kastą alfa (pięknymi intelektualistami) czy gamma (karłowatymi pracownikami fizycznymi) – ale główna idea pozostaje taka sama: Bezmyślny konsumpcjonizm. Społeczeństwo wykreowane przez Aldousa Huxley’a w książce Nowy Wspaniały Świat jest bez ustanku przekonywane, że najważniejsze w życiu to skrócenie do minimum czasu pomiędzy powstaniem pragnienia, a jego spełnieniem, a każda czynność powinna być wykonana przy użyciu drogiego i skomplikowanego urządzenie. Sprzętów tych, podobnie jak ubrań, nie reperuje się, nie mają też służyć na lata. Przy pierwszej usterce lub kolejnym sezonie, rzeczy wymienia się na nowe. Człowiek do niczego nie powinien się przywiązywać, ani za dużo myśleć. Powinien natomiast płynąć z prądem, tego co jest mu akurat podawane. Nawet kultura jest tam stworzona tylko pod dyktando konsumpcjonizmu.

Chwila. Czy to aby na pewno piszę jeszcze o książce?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP