środa, 29 kwietnia 2015

Pyrkon 2015: Kultura ma różne oblicza



Poznański Festiwal Fantastyki Pyrkon w tym roku obchodził swoje piętnastolecie.  Odwiedziło go przeszło trzydzieści tysięcy ludzi, co podobno czyni go największą taką imprezą w Europie. Myli się ten, kto uważa, że jest to spotkanie gimnazjalistów i niedojrzałych emocjonalnie mężczyzn grających w gry i czytających komiksy. Pyrkon zrzesza fanów fantastyki od dzieci po starców. Kobiety i mężczyzn. A do zaoferowania ma dużo, znacznie i jeszcze więcej. Świadczy  o tym choćby fakt, że to sale naukowe i literackie są zawsze najbardziej oblegane. Kolejki na prelekcje już godzinę wcześniej, ciągnęły się przez całą salę. Kolejka fanów książek na spotkanie z autorami, zachodziła aż na plac zewnętrzny. Ze swoimi robotami wystawiało się Lego oraz Politechnika Poznańska. Dużym powodzeniem cieszyły się także pokazy rycerskie i lekcje tańca. Nie wspominając już o imprezach integracyjnych, trwających do bladego świtu. 


Nie oszukujmy się, tak wielka liczba uczestników nie może składać się z samych „wariatów”. Na Pyrkonie pojawili się ludzie, którzy na co dzień mają rodziny i poważne prace. Jest to bardzo pocieszające, zważywszy na to, że Polacy z reguły uchodzą za wiecznie narzekających ponuraków.

Pyrkon jest świetną zabawą, ale także po prostu imprezą kulturalną. Warto odwiedzić jakikolwiek inny podobny festiwal, choć raz w życiu, by samemu przekonać się, co może nam zaoferować. Klimat jest nie do opisania, choć trzeba przyznać, że taki spęd ludzi może być męczący. No i te kolejki… (Choć na - prawie - żelazny tron, nie czekał ten, kto o 5:30 jeszcze nie kładł się spać).

Samej imprezy nie będę opisywać, ani recenzować. Nie trzeba tego robić.
Miałam natomiast okazję porozmawiać z kilkoma ciekawymi wystawcami i obejrzeć prace graficzne oraz rzeźbiarskie.


Gorąco zachęcam do zapoznania się z projektem polskiej animacji stop motion pt. Iluzjoniści. Film zostanie zrealizowany, jeśli do 27 czerwca autorom uda się zebrać przynajmniej 12tys. złotych na polskim portalu finansowania społecznościowego Polak Potrafi. Pomysłodawcom udało się zaangażować takie sławy jak Stanisław Tym, Jan Peszek czy Jerzy Bończak.



Historia rozgrywa się u schyłku XIX wieku. W świecie, w którym magia cyrku oraz sztuka iluzji zawładnęły wyobraźnią ludzi poznajemy trzech bohaterów.
Są to iluzjoniści : Jodlowski, Majewicz oraz Pan Parówkarz. Spotykają się, jak co roku, na festiwalu magii cyrku. Rozgrywka jaką toczą między sobą przynosi nieoczekiwany finał. (Opis ze strony twórców).

Przedstawiciel stoiska, z którym miałam okazję porozmawiać, w ciekawy sposób opowiadał o projekcie. Autorzy na razie chcą obejść się bez pomocy Instytutu Filmowego, który nakłada na twórców pewne ograniczenia. Nie można się nie zgodzić.
Mam nadzieję, że film uda się zrealizować i osobiście mam zamiar dołożyć do tego swoją cegiełkę.  Liczę także na Was, drodzy Czytelnicy. Wspierajmy polską kulturę!


Innym stoiskiem, które mnie zaciekawiło, choć nie było specjalnie duże, była wystawa prac kilku artystów.
Poniżej grafiki Mateusza Twardocha.


I fenomenalne rzeźby Sebastiana Kucharskiego. Sztuka ma różne oblicza.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP