niedziela, 16 listopada 2014

Reklama sprzeda Ci marzenie

…czyli bądź kim chcesz i bądź szczęśliwy

Reklama to informacja połączona z komunikatem perswazyjnym, której zadaniem, zasadniczo jest sprzedaż produktu. Jednak pod słowem „reklama” kryje się cały zestaw działań, a „produkt” pojęć. Produktem są nie tylko rzeczy materialne, ale także usługi czy określone idee.
Reklama to dźwignia handlu, nie można się bez niej obejść. Informacje o firmach i ich produktach, czerpiemy właśnie z reklam. Jednak co jakiś czas biorę udział w dyskusjach, czy też przysłuchuję się rozmowom na temat fałszowania obrazu rzeczywistości przez reklamy, tudzież ich zgubnego wpływu na samoocenę. Teoretycznie wszyscy wiemy, że świat przedstawiony w reklamach został wykreowany, by zaspokoić konkretne potrzeby, choć jakiś czas temu obiło mi się o uszy, jakoby lwia część brytyjskich gimnazjalistów nie zdawała sobie sprawy, że zdjęcia w magazynach są retuszowane, co przy obecnym dostępie do informacji wydaje się być dziwne.

Współczesna reklama często odnosi się nie tyle do naszej wrodzonej chęci posiadania rzeczy, ile przede wszystkim, do tego, jakie ambicje owy produkt może spełnić.


Współczesna reklama często odnosi się nie tyle do naszej wrodzonej chęci posiadania rzeczy, ile przede wszystkim, do tego, jakie ambicje owy produkt może spełnić. Reklama perfum nie zachwala zapachu, ale to co używający ich klient może osiągnąć; mężczyźni – uwodzić piękne kobiety, kobiety – uchodzić za piękniejsze.
Ta zmiana w nastawieniu do funkcji produktu wynika m.in. z ujednolicenia jakości produktów – skoro rzecz A i B są tak samo dobre pod względem funkcjonalnym, należy przedstawić inną ich zaletę – oraz lub może jest to właśnie wynik powyższego stanu rzeczy – zjawiska estetyzacji rzeczywistości, którą opisał Wolfgang Welsch w swojej publikacji Estetyka poza estetyką: o nową postać estetyki. Zagadnienie to zakłada dążenie do powierzchownego lub głębokiego estetyzowania („uładniania”) życia mówiąc w uproszczeniu. Tworzy iluzję, że rzeczywistość to rzecz materialna, którą można kształtować. Trudno jednoznacznie osądzić, czy zjawisko to jest dobre czy złe, jednak może wywierać zarówno pozytywne jak i negatywne skutki.
Reklamy utwierdzają nas w przekonaniu możliwości kreacji rzeczywistości oraz zdobywania szczęścia, poprzez rzeczy materialne, co nie oznacza, że jesteśmy przez to faktycznie szczęśliwsi. W październikowych Wysokich Obcasach Extra, trafiłam na wywiad z prof. Anną Zawadzką, która przedstawiła problematykę dobrostanu w kontekście ilości emitowanych reklam, kierowanych do dzieci. Dobrostan, to pozytywne emocje, poczucie szczęście i zadowolenie z życia, dobre zdrowie oraz satysfakcjonujące, dobre relacje z innymi, jak tłumaczyła prof. Zawadzka. Według badań psychologów oraz UNESCO, jego wskaźnik jest zdecydowanie większy w krajach skandynawskich, gdzie emisja reklam kierowanych do dzieci jest mocno ograniczona, w stosunku do USA i Wielkiej Brytanii, gdzie takich ograniczeń nie ma.

Im wyższy wynik, tym niższa satysfakcja z życia, szczęście:
Szwecja – 1
Holandia – 2
Polska – 14
USA – 20
Wielka Brytania – 21

Reklamy przekonują odbiorcę, że produkt spełni ich ambicje. A ambicją wielu ludzi, jest życie w konkretnie wykreowanym świecie, nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy lub się do tego po prostu nie przyznają. Niezależnie od tego, czy sami mamy pomysł na siebie, czy naśladujemy podsunięty wzorzec, reklamy pokazują nam, w jaki sposób osiągnąć nasze „marzenie”.

Za każdym razem, gdy wybieram się do galerii handlowej w mieście obok i jem tam posiłek, zdumiewa mnie tłum przy stolikach i kasach restauracji fast-foodowych. Knajpka, którą sama wybieram, z reguły świeci pustkami, choć podają tam relatywnie szybko, duże porcje wyśmienitego jedzenia, w cenie przeciętnego zestawu z McDonald’s czy KFC.
Pokazuje to, jak silnie na odbiorcę oddziałuje reklama. Zwyczajne jedzenie mamy w domu na co dzień, przy rodzinnych wypadach można poczuć się jak ci szczupli weseli ludzie prezentowani w telewizyjnych spotach, którzy w atmosferze zabawy, pałaszują hamburgery zapijane colą. Dietetycy alarmują o postępującej fali otyłości – pod naciskiem grup propagujących zdrowy tryb życia, restauracje sieci McDonald’s wprowadziły do swojej oferty takie dania jak sałatki warzywne i soki owocowe. Jednak nie zarabiają na ich sprzedaży, a nawet liczą z tego tytułu straty. Oferta ta nie została mimo to wycofana, ponieważ… paradoksalnie, zwiększyła sprzedaż ich dotychczasowego asortymentu.

Współczesny człowiek staje się odbiorcą bardzo szybko. Reklamy kierowane już do kilkulatków wyznaczają im standardy jakie należy zachować i wartości, które należy wyznawać, aby być szczęśliwym.


Współczesny człowiek staje się odbiorcą bardzo szybko. Reklamy kierowane już do kilkulatków wyznaczają im standardy jakie należy zachować i wartości, które należy wyznawać, aby być szczęśliwym. Wymiana rzeczy na nowe – nie ze względu na ich zużycie, czy gorszą jakość, ale wartość estetyczną lub zmianę mody – postępuje w tempie geometrycznym. Reklamowany w styczniu tablet za 600zł, na wiosnę jest już przestarzały i aby utrwalać swój poziom zadowolenia, należy go wymienić. Takimi kategoriami, uczą nas myśleć niektóre reklamy. Jednocześnie ludzie sami napędzają to koło, łaknąć nowości i poddając się manipulacji. Nasuwa się tutaj pytanie: dlaczego?

W mojej opinii, odpowiedź może być następująca: Ponieważ klient nie chce oglądać rzeczywistego świata, bo rzeczywistość ma na co dzień. Kobieta chce wierzyć, że gdy kupi kolejną sukienkę, stanie się równie atrakcyjna jak modelka z billboardu. Mężczyzna chce wierzyć, że dezodorant sprawi, iż z nieba spadną dla niego skąpo odziane anielice, a dzieci, jak to dzieci, wierzą w to, co im się podsunie. A ile w tym prawdy i autentycznego szczęścia? To jest słabość konsumenta, o której agencje reklamowe i marketingowcy doskonale wiedzą, a konsument często zapomina.
Reklama nie jest wrogiem konsumenta, ale konsument, który bezkrytycznie poddaje się każdej reklamie, może być wrogiem dla własnego szczęścia.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP