poniedziałek, 15 września 2014

Książki, które kupiłam dla okładek… – podejście 1

…a później okazało się, że są fajne.

Bywam jak przeciętny Kowalski i pozwalam, by wzrok kierował mną w życiu.
Poddaję się urokowi atrakcyjnego opakowania i chociaż odrobinę znam branżę reklamową, to jestem tylko grafikiem i nic co ładne, nie jest mi obce. Nie można mieć do minie żalu, że zwracam uwagę na atrakcyjne opakowanie, gdy to podstawione jest mi pod nos w całej okazałości. Czasami wystarczy jedno spojrzenie, by obudzić w sobie chęć posiadania.
A książki, jak to książki, niejednokrotnie oceniam je po okładce. Jednak wbrew idei znanego powiedzenia, jeszcze się na tym sposobie nie „przejechałam”.

Seria o Flawii de Luce

Spośród wielu innych kolorowych ilustracji okładkowych na regale w Empiku, to właśnie II część przygód 11-sto letniej detektyw-amator, Flawii de Luce, zwróciła moją uwagę.
Aby w kilka miesięcy zakupić całą serię, a później pisać maile zarówno do samego autora, jak i wydawnictwa z pytaniem o kolejne części, wystarczyło jeszcze tylko zdanie przeczytane na odwrocie: Leżałam martwa na cmentarzu.

Udław się

Ta pozycja przewinęła się przez tego bloga już kilkakrotnie, ale to nie moja wina, że projektant powinien stanowić przykład dla innych.
Na Udław się czatowałam już od jakiegoś czasu, ponieważ nakład został wyczerpany. Na szczęście 1 września do księgarń w całym kraju napłynęła świeżutka porcja dodruku i w minioną sobotę, książka pojawiła się na półce w moim domu.

Zbrodnie roślin –  Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna i inne botaniczne okropieństwa

Tę popularnonaukową książkę sprezentowaliśmy mojej przyjaciółce, która obecnie przebywa w Indiach – pozdrawiamy Cię – z okazji Bożego Narodzenia. W zapomnianych odmętach tylnych półek księgarni, za wózkiem z nie rozpakowanym towarem, odnalazł ją mój partner. Do teraz nie wiem jak.

Zbrodnie robali –  Wesz, która pokonała armię Napoleona, i inne diaboliczne insekty

A tę kolejną, szokującą pozycję Amy Steward kupiłam przed chwilą, pisząc ten artykuł. Pomyślałam sobie: W sumie już dawno chciałam widzieć na półce tę pomarańczową okładkę, no i 8,50zł (+ przesyłka 10zł) to znów nie taki majątek.

Im szybciej idę, tym jestem mniejsza

Trzy słowa: Ten różowy kolor!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP